Do niebezpiecznego zdarzenia doszło na terenie powiatu kluczborskiego. 72-letni mężczyzna, posiadający uprawnienia do posługiwania się bronią palną, został poproszony przez 48-letniego znajomego o odstrzelenie zwierzyny hodowanej na jego posesji. Z pozoru zwyczajna koleżeńska pomoc niespodziewanie przybrała bardzo niebezpieczny obrót.
W trakcie oddawania strzałów jeden z nich miał doprowadzić do sytuacji, która mogła skończyć się tragedią. Jak wynika z relacji mężczyzny przebywającego na sąsiedniej posesji, pocisk przeleciał tuż nad jego głową. Przerażony sąsiad, obawiając się o własne życie i zdrowie, niezwłocznie zawiadomił policję.
Policja zabezpieczyła broń i amunicję
Na reakcję funkcjonariuszy nie trzeba było długo czekać. Kluczborscy policjanci przyjechali na miejsce i zatrzymali zarówno 72-letniego myśliwego, jak i 48-letniego właściciela hodowli danieli. Obaj mężczyźni zostali przewiezieni w celu złożenia wyjaśnień.
Mundurowi zabezpieczyli również broń palną oraz amunicję należącą do myśliwego. W toku czynności ustalono, że 72-latek posiadał wszystkie wymagane pozwolenia na broń. Nie oznacza to jednak, że mógł posługiwać się nią w dowolny sposób.
Jak podkreślają policjanci, posiadanie odpowiednich uprawnień wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Szczególna ostrożność jest konieczna zwłaszcza w pobliżu zabudowań i miejsc, w których mogą przebywać przypadkowe osoby.
Usłyszał poważny zarzut. Grożą mu trzy lata więzienia
Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił śledczym przedstawić 72-letniemu myśliwemu zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Za popełnienie tego przestępstwa mężczyźnie grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Sprawa przypomina, jak niewiele czasem potrzeba, aby pozornie rutynowa czynność zamieniła się w dramat. Wystarczy jeden nieostrożny strzał, by zagrozić życiu i zdrowiu osób, które znajdują się w pobliżu.
Jeden strzał może zmienić wszystko
Policjanci przypominają, że korzystanie z broni palnej wymaga nie tylko odpowiednich uprawnień, ale przede wszystkim rozwagi i przestrzegania zasad bezpieczeństwa. Przed oddaniem strzału należy bezwzględnie upewnić się, że na linii strzału, w pobliżu celu oraz w zasięgu pocisku nie znajdują się ludzie. Równie istotne jest sprawdzenie, co znajduje się za celem.
W tym przypadku najważniejsze jest to, że według relacji zgłaszającego niebezpieczna sytuacja nie doprowadziła do tragedii. Zdarzenie z powiatu kluczborskiego jest jednak poważnym ostrzeżeniem, że przy posługiwaniu się bronią nie ma miejsca na brawurę, rutynę ani lekkomyślność.














Na ulicy Jaronia w Gorzowie Śląskim po polowaniach na podwórka mieszkańców spadają postrzelone bażanty. Sprawa była już zgłaszana na policję, a problem nadal budzi poważne obawy.
Polowanie nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa mieszkańców. Jeżeli myśliwi oddają strzały w kierunku zabudowań, to nie jest już tylko kwestia etyki łowieckiej, ale przede wszystkim potencjalne zagrożenie dla ludzkiego życia i zdrowia.
Czy naprawdę nikt nie zamierza sprawdzić, w jaki sposób organizowane są te polowania i kto ponosi odpowiedzialność za takie sytuacje? Mieszkańcy mają prawo czuć się bezpiecznie we własnych domach i na własnych podwórkach.