Gazeta Olesko-Kluczborska
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
  • Zaloguj
  • Strona Główna
  • Wiadomości z gmin
  • Na sygnale
    • Straż Pożarna
    • Policja
    • OSP
    • Pogotowie
  • Kultura
  • Polityka
  • Edukacja
  • Biznes
  • Sport
  • Z Kraju
ZGŁOŚ TEMAT
  • Strona Główna
  • Wiadomości z gmin
  • Na sygnale
    • Straż Pożarna
    • Policja
    • OSP
    • Pogotowie
  • Kultura
  • Polityka
  • Edukacja
  • Biznes
  • Sport
  • Z Kraju
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
Gazeta Olesko-Kluczborska
Strona główna Wiadomości Gmina Olesno Olesno

Między tajemnicą a pasją pisania

Czy małe miasto może stać się początkiem wielkiej literackiej przygody? Oleśnianin Michał Drab udowadnia, że tak. Właśnie ukazała się jego czwarta książka – „Tajemnica Wzgórza”, w której historyczne zagadki, sensacja i mroczne sekrety splatają się w nieprzewidywalną opowieść. O inspiracjach, kulisach powstawania powieści i niezależnej drodze pisarskiej opowiada w rozmowie z Małgorzatą Kuc.

Redakcja Redakcja
26 października 2026
w Edukacja, Gmina Olesno, Historia, Kultura, Olesno, Wiadomości
A A
0
UdostępnijUdostępnijWhatsapp

– Jesteś młodym autorem z niewielkiego miasta. Jak zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem i kiedy pojawiła się myśl: „Chcę napisać własną książkę”?
– Pierwszy tekst prozatorski, jaki napisałem, powstał jeszcze w piątej klasie podstawówki. Było to krótkie opowiadanie o walce dobra ze złem stworzone na lekcji muzyki do utworu „Lot Trzmiela” autorstwa Nikołaja Rimskiego-Korsakowa. Pod koniec gimnazjum i w szkole średniej byłem aktywnie zaangażowany w tworzenie muzyki i tekstów piosenek dla lokalnych zespołów w których się udzielałem. Jednak literatura była w moim życiu od zawsze i po prostu lubiłem czytać. W podstawówce czytałem powieści przygodowe i fantastykę, a w gimnazjum i liceum pochłaniałem horrory, thrillery i kryminały. Na początku ogólniaka podjąłem pierwszą próbę napisania powieści, którą zarzuciłem po dwóch rozdziałach. Pisałem też bardzo krótkie opowiadania.

– „Tajemnica Wzgórza” właśnie ma swoją premierę. Co czuje autor, kiedy jego najnowsza książka trafia do czytelników?
– Na pewno dwie rzeczy, czyli ekscytację i ulgę. Ekscytację dlatego, że świadomość skończenia pracy nad nową książką urasta często do wręcz euforycznej rangi. Ulgę, ponieważ kosztuje to sporo wysiłku i pochłania masę czasu.

– Skąd wziął się pomysł na „Tajemnicę Wzgórza”? Czy była jedna konkretna inspiracja, od której wszystko się zaczęło?
– Pomysł wziął się z historii, która już istniała. Mniej więcej około 2018 roku zetknąłem się z tematem „Miejsca Mocy” na Wawelu i cała otoczka z tym związana zaczęła mnie mocno intrygować. Ciekawostką jest fakt, że w tym samym roku niedaleko mojego rodzinnego miasta, w ośrodku wypoczynkowym „ANPOL” odbył się zlot zwolenników tej teorii. Osobiście nie byłem na tym zlocie, ale buszując po Internecie natknąłem się na sporo materiałów. Za tym poszedł spory research, aż w końcu w 2022 postanowiłem, że w przyszłości ten temat będzie motywem przewodnim mojej powieści.

– Zapowiadasz książkę jako spotkanie Dana Browna i Stephena Kinga z Indianą Jonesem i Nathanem Drake’em. Co dokładnie czytelnik znajdzie w tej mieszance?
– Zapowiadając ją w ten sposób chciałem nawiązać do dzieł, które na przestrzeni lat odcisnęły na mnie swoje piętno i które potraktowałem jako punkt wyjścia do klimatu nowej powieści. Czytelnik na pewno znajdzie w fabule ciekawie zawiązaną intrygę, zagadki historyczne i zawiłą historię bohaterów, którzy, mam nadzieję, są bardzo barwni.

– Czy możesz zdradzić coś o fabule, nie odbierając czytelnikom przyjemności odkrywania tajemnicy?
– Fabuła mojej nowej książki zdecydowanie różni się od poprzednich. Na pewno mniej w niej grozy, a więcej sensacji, przygody i zagadek. Dodatkowo po raz pierwszy pojawia się dwójka równoważnych bohaterów. Pomimo tego, że nie jest to horror, jak chociażby w przypadku „Pod Kapturem”, nie brakuje tu mrocznych aspektów.

– Wspominasz o wielowątkowej historii i niebanalnym zakończeniu. Czy zakończenie było zaplanowane od początku, czy pojawiło się dopiero w trakcie pisania?
– Nigdy nie mam jasnego pomysłu na zakończenie. Ono przychodzi dopiero z czasem, ale gdy już przyjdzie, często jest jak cios obuchem w głowę. W tym wypadku miałem potężny efekt „Wow”, ponieważ nie spodziewałem się, że akurat takie, a nie inne zakończenie będzie miało miejsce. Przyznam również, że pisząc je lekko się wzruszyłem.

– Ile czasu zajęło Ci napisanie „Tajemnicy Wzgórza”? Czy były momenty, kiedy chciałeś odłożyć ją na później albo nawet zrezygnować?
– Sam proces pisania, to mniej więcej półtorej roku pracy. Wcześniej przez długie miesiące „nasiąkałem tematem”, bujałem w obłokach, fantazjowałem na temat fabuły i zastanawiałem się jak tę historię „ugryźć”. Oczywiście, że podczas tworzeni tej i każdej wcześniejszej książki bywają momenty, że mam ochotę to wszystko rzucić w kąt i zapomnieć. Ale to właśnie pisanie wypracowało we mnie nawyk doprowadzania spraw do końca.

Reklama

– Jak wygląda warsztat młodego, niezależnego autora? Piszesz według ścisłego planu czy raczej pozwalasz, aby historia sama Cię prowadziła?
– Gdy próbowałem pisać pierwsze powieści, inspirowałem się „żelaznymi regułami pisarskimi” moich ulubionych autorów. W liceum byłem wielkim miłośnikiem książek Marka Krajewskiego, autora poczytnych kryminałów. Czytałem wywiady z nim, byłem na spotkaniu autorskim i to on naświetlił mi swój styl pracy, który bazuje na stworzeniu dokładnego konspektu fabularnego. Próbowałem pójść tym torem, ale była to droga donikąd. Od czasów pierwszej powieści, „Pod Kapturem” stosuję się do zasady, że wiem mniej więcej dokąd zmierzam w historii, ale daję sobie bardzo dużo luzu i pozwalam się zaskoczyć historii. Wszystko w tym tyglu twórczym zaczyna się od mitycznego natchnienia, które pojawia się nie wiadomo skąd. Wtedy dosłownie czuję się jak rażony piorunem. Niestety, później wszystko idzie od dobrego ku gorszemu, bo sam proces pisania dla mnie to często katorga.

– Napisałeś, że pisanie traktujesz jako „zajawkę i zabawę konwencjami”. Co daje Ci tworzenie własnych historii?
– Daje mi to przede wszystkim poczucie spełnienia i skanalizowanie swoich kreatywnych oraz twórczych myśli. Dodam też, że nie jestem i mam nadzieję nigdy nie będę zawodowym pisarzem, co pozwala mi tworzyć tylko i wyłącznie wedle własnego uznania.

– Czy w bohaterach „Tajemnicy Wzgórza” można odnaleźć coś z Ciebie albo osób, które spotykasz na co dzień?
– Siłą rzeczy nasiąkam światem, który mnie otacza i inspiruję się wszystkim, czego doświadczę. Aczkolwiek wprost nie przemycam niczego.

– Czy miejsce, w którym mieszkasz i dorastałeś, ma wpływ na Twoją twórczość? Czy małe miasto może być dobrym miejscem do narodzin wielkich historii?
– Oczywiście, że tak. Już Stephen King i wielu innych autorów pokazało, że małe miasta potrafią skrywać wielkie tajemnice. Dlatego akcję mojej drugiej powieści, „Anioł Krwi” umieściłem
w moim rodzinnym Oleśnie. Otoczenie ma na mnie wpływ bez dwóch zdań, ale z racji uprawianych aktywności zawodowych często podróżuję również do największych miast Polski. Jednym z moich ukochanych miejsc w naszym kraju jest właśnie Kraków i to tam, w dużej mierze, dzieje się akcja nowej książki.

– Jak wyglądała droga od pierwszych zapisanych stron do gotowej książki dostępnej na Amazonie? Co było najtrudniejszym etapem?
– Najtrudniejsze są dwa etapy, czyli przelanie całej fabuły na papier i późniejsze sprawienie tego, aby książka miała ręce i nogi, a historia była ciekawa i zgadzała się sama ze sobą. Pracuję nad tym wspólnie z kilkoma życzliwymi mi osobami, co zajmuje niestety sporo czasu i jest niezwykle męczące.

– Jesteś autorem niezależnym. Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na taką drogę wydawniczą?
– Dzisiejszy rynek literacki określam jako „przesterowany”. Wiele wydawnictw otwarcie żąda wkładu własnego od pisarzy za wydanie książki i nie są to małe pieniądze. Spotkałem się z czymś takim wielokrotnie po złożeniu propozycji wydawniczej do danego podmiotu. Dodatkowo rynek książki jest przeładowany i przypomina mi trochę wyścig szczurów, a jest to coś, czego zawsze chciałem uniknąć. Dziś nie trzeba wyłącznie wydać książki, ale też brylować w social mediach 24/7 i robić często rzeczy wbrew swojej naturze. Ja zdecydowałem płynąć pod prąd i zostać selfpublisherem, co często odbiera mi natychmiastowe dotarcie do dużej grupy odbiorców, a także wiele form promocji, które może zapewnić wydawnictwo, ale nie zrażam się. Jestem bardzo zadowolony z faktu jak moje książki rozchodzą się do tej pory, a często dzieje się to za sprawą marketingu szeptanego i poczty pantoflowej. Przez lata zbudowałem sobie wiele kanałów komunikacji w całym kraju i za granicą, co bardzo pomaga mi w dystrybucji. Po prostu kropla drąży skałę, a ja jestem bardzo, bardzo cierpliwy. Niezależność i autonomia ponad wszystko.

– Co było dla Ciebie większym wyzwaniem – samo napisanie powieści czy doprowadzenie jej do momentu, w którym może trafić do czytelników?
– Jedno i drugie. Przelanie na ekran komputera ponad siedmiuset tysięcy znaków ze spacjami, jak w przypadku nowej powieści, to bardzo trudna droga. Do tego dochodzą kwestie przygotowawcze powieści, które również do łatwych nie należą i których cały czas się uczę. Ale efekt finalny sprawia satysfakcję. Trochę jak wzięcie po raz pierwszy na ręce swojego nowo narodzonego dziecka. Moment nie do porównania z niczym innym.

– Czy podczas pisania zdarzyło Ci się zmienić całkowicie jakiś fragment, bohatera albo kierunek historii, bo nagle pojawił się lepszy pomysł?
– Zdarzyło się to przy każdej wcześniejszej powieści. Czasem ładowałem swoich bohaterów w szalone, bardzo groźne i często nieprzewidywalne sytuacje. W nowej powieści Patryk i Zuza również nie narzekają na brak wrażeń, ale pokuszę się o stwierdzenie, że tym razem byłem dla nich trochę łaskawszy niż dla poprzednich.

– Mówisz, że z każdą kolejną historią chcesz być trochę lepszym autorem, ale też lepszym człowiekiem. Co dokładnie masz na myśli?
– Mam na myśli to, że tworzenie czegokolwiek ubogaca człowieka. Szczególnie duchowo. Bez kultury i sztuki nie byłoby rozwoju cywilizacji. Dodatkowo to, co wychodzi z naszej podświadomości może niesamowicie zaskoczyć. Ludzka pomysłowość nie zna granic. Dlatego traktuję to jako element rozwoju samego siebie
i zachęcam też innych do tworzenia, nie tylko w kwestii literatury. 

– Jak reagują rodzina, znajomi i mieszkańcy Twojej miejscowości na to, że ich „sąsiad” został pisarzem?
– Są to zazwyczaj pozytywne reakcje. Nie robię tego oczywiście dla społecznego poklasku, ale jeśli ktoś poświęci czas i energię na obcowanie z moją twórczością i podzieli się tym, zawsze bardzo to doceniam. Pojawiają się również głosy krytyki, które również przyjmuję będąc świadomy swoich własnych niedoskonałości. Dlatego, nawiązując trochę do poprzedniego pytania, z każdą publikacją chcę być odrobinkę lepszy warsztatowo.

– Czy masz już pomysł na kolejną książkę, czy na razie chcesz odpocząć po premierze „Tajemnicy Wzgórza”?
– Od 2020 roku wydałem cztery książki: zbiór opowiadań i trzy powieści. Teraz po raz pierwszy, odkąd zacząłem pisać „na poważnie” nie mam pomysłu na to, co dalej. Po każdej wcześniej napisanej książce w mojej głowie rozpychał się pomysł na kolejną. Na ten moment do powiedzenia nie mam nic, ale to nie znaczy, że będę w jakikolwiek sposób odpoczywał. Mam zamiar przez najbliższy rok lub nawet dwa lata promować nową powieść i dotrzeć z nią jak najdalej się da. Chciałbym też spróbować innych dziedzin sztuki, a na pewno wrócić do tworzenia muzyki, którą żyję. Czy napiszę coś jeszcze? Być może tak, a być może nie. Jeśli miałbym zakończyć działalność literacką po „Tajemnicy Wzgórza”, to była to naprawdę świetna przygoda.

– Na koniec – gdybyś miał jednym zdaniem zachęcić czytelnika do sięgnięcia po „Tajemnicę Wzgórza”, co byś mu powiedział?
– Czy w dzisiejszym świecie, gdzie wszystko mamy podane „na tacy” zechcesz wyruszyć w podróż w nieznane? Jeśli tak, „Tajemnica Wzgórza” jest dla ciebie.

– Dziękuję za rozmowę.

MK

UdostępnijTweetWyślij

Powiązane Posty

Dzielne strażaczki na muralu
Szyszków

Dzielne strażaczki na muralu

20 października 2026
Zanim wyrzucisz, pomyśl! Mniej odpadów zaczyna się od nas
Wiadomości

Zanim wyrzucisz, pomyśl! Mniej odpadów zaczyna się od nas

20 października 2026
Zdał prawo jazdy, cieszył się nim niespełna miesiąc…
Wiadomości

Zdał prawo jazdy, cieszył się nim niespełna miesiąc…

19 października 2026
Stanowcze NIE dla likwidacji
REGION

Stanowcze NIE dla likwidacji

14 października 2026
Dawid Karnydał nowym sołtysem. Zmiana po rezygnacji Doroty Maleski
Kocury

Dawid Karnydał nowym sołtysem. Zmiana po rezygnacji Doroty Maleski

13 października 2026
Pacjenci z Kluczborka i całego regionu mogą korzystać z opieki kardiologicznej na NFZ
Kluczbork

Pacjenci z Kluczborka i całego regionu mogą korzystać z opieki kardiologicznej na NFZ

12 października 2026
Załaduj więcej

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Gazeta Olesko-Kluczborska

Jesteś świadkiem zdarzenia? Posiadasz ważne informacje? ZGŁOŚ TEMAT »

© 2023-2025 Gazeta Oleska | Wszelkie prawa zastrzeżone.

Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Olesno
    • Dobrodzień
    • Gorzów Śląski
    • Praszka
  • Na sygnale
    • Straż Pożarna
    • OSP
    • Pogotowie
    • Policja
  • Kultura
  • Polityka
  • Edukacja
  • Biznes
  • Sport
  • Z Kraju
  • Kontakt
  • ZGŁOŚ TEMAT

© 2023-2025 Gazeta Oleska | Wszelkie prawa zastrzeżone.

Witamy ponownie!

Zaloguj się przez Facebook
Lub

Zaloguj się do konta

Zapomniane hasło?

Odzyskaj swoje hasło

Wprowadź szczegóły, aby zresetować hasło

Zaloguj sie