W niedzielę 26 kwietnia, o godzinie 21:37 ŁatwoGang zakończył swoją 9-dniową transmisję na żywo, w ramach której zbierał pieniądze na pomoc podopiecznym Fundacji Cancer Fighters. Podczas niej w zapętleniu przez 9 dni słuchał piosenki „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)” autorstwa Bedoesa i Mai Mecan chorującej na raka. Z pozoru zwyczajna transmisja przerodziła się w ogólnopolską akcję charytatywną. Do małej warszawskiej kawalerki zaczęli przyjeżdżać artyści, celebryci i influencerzy. Dzięki niej ŁatwoGang pobił rekord Guinnessa – z pomocą Polaków udało mu się zebrać ponad 282 mln zł.
Podopiecznym Fundacji jest Marcel Wiatr ze Sternalic (gm. Radłów).
– W niedzielę wielkanocną Marcel powiedział, że źle się czuje – pisze jego mama.
– W tym samym czasie pojawiła się gorączka i zauważyłam, że jego policzek jest wyraźnie opuchnięty. To bardzo mnie zaniepokoiło. Nie czekaliśmy ani chwili i od razu postanowiliśmy pojechać na SOR w Oleśnie. Wykonana morfologia pokazała bardzo poważne odchylenia od normy.
Kolejne badania, konsultacje, rozmowy z lekarzami…
– Usłyszeliśmy pierwsze podejrzenia lekarzy: białaczka lub chłoniak – mówi mama Marcela. – Jeszcze tej samej nocy trafiliśmy do kliniki we Wrocławiu. Wszystko działo się bardzo szybko. Rano Marcelowi przetoczono krew i płytki. Patrzyłam na moje dziecko i wciąż nie mogłam uwierzyć, że to wszystko się dzieje. Każde kolejne badanie przybliżało nas do odpowiedzi, których tak bardzo się bałam. Nie byłam gotowa usłyszeć tej diagnozy. Nie chciałam jej dla mojego syna. A jednak padła. Bez żadnych wątpliwości. Ostra białaczka limfoblastyczna.
Rodzice Marcela w Sternalicach prowadzą gospodarstwo rolne. – Wiosna zawsze była dla nas czasem intensywnej pracy i początkiem siewów – mówi mama Marcela. – Teraz wszystko wygląda inaczej. Mąż robi co może. W tym czasie babcia przejęła opiekę nad naszymi młodszymi synami: Olivierem
i Dominikiem. Chłopcy bardzo za sobą tęsknią.
Jak mówią najbliżsi: „Marcel od zawsze był w ruchu. Uwielbiał jazdę na rowerze z kolegami, a mecze piłki nożnej sprawiały mu ogrom radości. Kiedy wracał do domu i na chwilę zwalniał, siadał do klocków LEGO. Z małych elementów budował całe światy”.
Marcel walczy z całych sił. Od kwietnia zeszłego roku walczy również mała Ines Wojtynek z Wachowic.
Ines uwielbiała jeździć na rowerze, pływała i malowała swoje kolorowe światy. Uwielbiała wszelkie prace manualne, wycinała, kleiła, tworzyła… Jej beztroskie dzieciństwo zmieniło się w szpitalną salę i długie badania. A wszystko zaczęło się niepozornie, od opuchniętej nogi. Mama, zaniepokojona jej stanem, zabrała ją do lekarza rodzinnego. Po wstępnych badaniach skierowano je do szpitala w Opolu, gdzie wykonano USG. Słowa lekarzy były jak cios — „podejrzenie chłoniaka”. Z Opola trafiły prosto do „Przylądka Nadziei” we Wrocławiu.
Niestety, wstępna diagnoza potwierdziła się – nowotwór złośliwy, mięsak IV stopnia. Ines walczy o życie, poddawana jest chemioterapii.
Każdy kto chce pomóc, może to zrobić poprzez stronę
MK












