– Szlachetna Paczka działa już od 25 lat. Jak zaczęła się Pani przygoda z paczką?
– Ze Szlachetną Paczką jestem związana od czterech lat, od trzech pełnię funkcję koordynatora regionalnego.
W tej edycji jestem również zastępcą menedżera operacyjnego. Prywatnie wciąż jestem wolontariuszką w Gorzowie Śląskim. To doświadczenie pokazało mi, jak wiele dobra można zrobić, kiedy ludzie po prostu chcą działać razem.
– Czym właściwie zajmuje się koordynator regionalny?
– Jako koordynatorzy odpowiadamy za dobrostan przydzielonego nam regionu. W moim przypadku to osiem rejonów: Olesno, Dobrodzień, Gorzów Śląski, Praszka, Rudniki, Ozimek, Wołczyn oraz Nysa i Łambinowice. Staram się być dla tych rejonów przede wszystkim wsparciem. Koordynator regionalny, broń Boże, nie jest szefem. To osoba, która wspiera rejony na każdym etapie działań Szlachetnej Paczki – od rekrutacji i naboru wolontariuszy, przez tworzenie bazy rodzin i pozyskiwanie darczyńców, aż po finał i dostarczanie paczek. Nasza ścieżka komunikacji jest dość prosta: wolontariusz, lider i koordynator. Bardzo ściśle współpracujemy z liderami, którzy odpowiadają za poszczególne rejony, najczęściej obejmujące konkretne gminy.
– W tym roku szczególnie ważny jest dla Pani Dobrodzień. Dlaczego?
– Dobrodzień to nowo powstały rejon, o który sama walczyłam. Rok temu byłam na Dożynkach Wojewódzkich właśnie w mieście stolarzy i zobaczyłam tam ogromny potencjał
w ludziach. Widziałam, że jest tam grupa osób, która chce działać i pomagać. Bardzo zależało mi więc na powołaniu tego rejonu – i udało się.
W tej edycji mamy już liderkę, są wolontariusze. To ogromnie ważne, bo pozwoli odciążyć Olesno i stopniowo dotrzeć do większej liczby potrzebujących rodzin w gminie Dobrodzień.
– Kim jest wolontariusz Szlachetnej Paczki? Czy trzeba mieć jakieś szczególne predyspozycje, doświadczenie?
– Tak naprawdę trzeba mieć jedną umiejętność – dobre serce. Potrzebna jest przede wszystkim empatia. Doświadczenie oczywiście jest przydatne, ale jego brak absolutnie nie dyskwalifikuje osoby, która chciałaby działać z nami. Wystarczy chęć pomagania innym i ukończone 18 lat. Jeśli ktoś czuje, że chciałby zrobić coś dobrego, serdecznie zapraszamy.
– Na czym polega praca wolontariusza?
– Wolontariusz spotyka się z rodzinami. Odbywa co najmniej dwa takie spotkania, czasem jest ich więcej. To właśnie podczas nich poznajemy rodzinę, jej potrzeby, marzenia, problemy, skład gospodarstwa domowego i wydatki. Później opisujemy rodzinę w systemie. 14 listopada na www.szlachetnapaczka.pl następuje otwarcie bazy rodzin i wtedy darczyńcy mogą wybrać rodzinę, której chcą pomóc. Można powiedzieć, że wolontariusze są pośrednikami pomiędzy rodziną a darczyńcą. Spotykają się z rodziną, poznają jej sytuację i weryfikują, czy może zostać włączona do programu.
– A co dzieje się później, kiedy rodzina znajdzie już darczyńcę?
– Towarzyszymy darczyńcy w budowaniu paczki. Czasami potrzebne są dodatkowe pytania, ale musimy pamiętać o ochronie prywatności i zasadach RODO. Darczyńca i rodzina nie otrzymują bezpośrednio swoich danych kontaktowych i nie spotykają się ze sobą. Darczyńcami są zarówno pojedyncze osoby, rodziny, jak i całe firmy. Wybierają z bazy rodzinę, dla której przygotowują paczkę. To, jak duża będzie pomoc, zależy od ich możliwości, chęci i zasobności portfela.
– Czy rodzina może sama zgłosić się do Szlachetnej Paczki?
– Nie. Rodzina nie może zgłosić się sama. Może to zrobić osoba, instytucja albo ktoś, kto zna rodzinę znajdującą się w potrzebie. Zgłoszenia można dokonać przez internet, za pośrednictwem strony Szlachetnej Paczki. Oczywiście rodzina musi wyrazić zgodę na udział w programie.
– Jakie potrzeby najczęściej pojawiają się podczas spotkań z rodzinami?
– Największym odciążeniem dla rodzin są często rzeczy bardzo podstawowe: żywność, chemia gospodarcza, odzież. Rzadko kiedy są to wygórowane oczekiwania. Spotykamy się z historiami, które bardzo chwytają za serce. Pamiętam sytuację, kiedy sześcioletni chłopiec powiedział: „Ja nie potrzebuję butów. Mam buty. Dla mojej mamy potrzebne są buty”. To są momenty, dla których naprawdę warto się spotykać. Dla nas pewne rzeczy są oczywiste i realne, a dla innych mogą być niewyobrażalnym, nieosiągalnym marzeniem.
– Co jest największą wartością Szlachetnej Paczki? Same rzeczy, które trafiają do rodzin?
– To coś znacznie więcej niż przekazanie prezentu. Oczywiście rzeczy materialne niosą ogromną, konkretną pomoc tu i teraz. Dzięki nim rodzina może zaoszczędzić pieniądze na zakupie chemii, żywności czy opału. Czasami ktoś otrzymuje sprzęt gospodarstwa domowego, dzięki któremu mama może ugotować obiad na nowej kuchence. Ale najważniejsza jest relacja. Jesteśmy blisko tych rodzin. Jesteśmy z nimi w kontakcie, budujemy zaufanie. Mam kontakt z rodzinami z poprzednich edycji i te relacje często pozostają. Dla rodzin ogromną wartością jest to, że ktoś przyszedł, wyciągnął rękę i że mają do kogo zadzwonić. Czasem potrzebna jest po prostu rozmowa.
– Czy pamięta Pani historię, która szczególnie pokazała, jak taka pomoc może zmienić życie?
– Pamiętam rodzinę, która była w bardzo trudnym momencie życia. Trzeba było wyciągnąć rękę do niej. Znalazł się darczyńca, zawieźliśmy paczki. Były łzy, była radość. Później przyszły święta. W okolicy Nowego Roku zadzwoniła do mnie mama z tej rodziny i powiedziała: „Pani Asiu, jak ja dziękuję. Jak się cieszę, że w te święta dzieci były zadowolone”. I wtedy powiedziała coś jeszcze. Wspólnie z mężem postanowili, że za zaoszczędzone pieniądze zrobi kurs prawa jazdy. Dzięki temu łatwiej będzie jej znaleźć pracę. I właśnie takiej pomocy chcemy. Nie tylko takiej, która odpowiada na potrzeby tu i teraz, ale takiej, która niesie coś więcej i pomaga rodzinie wyjść z życiowego zakrętu.
– Czy właśnie na tym polega idea Szlachetnej Paczki – żeby nie tylko dać, ale pomóc komuś stanąć na nogi?
– Dokładnie. Nie chodzi o to, żeby dopasować rodzinę do paczki. To paczkę dopasowujemy do rodziny i jej potrzeb. Każda historia jest inna, każda rodzina jest inna. Czasami naprawdę niewielkie wsparcie może bardzo dużo zmienić. Największą wartością jest świadomość, że ktoś o nas pomyślał, że ktoś wyciągnął rękę.
– Wydaje się, że w pomaganiu ważna jest również społeczność. Czy w naszym regionie ludzie są chętni do działania?
– Nasza paczkowa społeczność jest bardzo zwarta i gotowa do pomocy. Czasami trudniej jest tylko dotrzeć do ludzi i zainteresować ich Paczką. Chcę jednak podkreślić jedną rzecz: nie trzeba pomagać wszystkim. Każdy może wybrać taką rodzinę, której jest w stanie realnie pomóc. Można poświęcić jej tyle czasu i środków, ile rzeczywiście mamy do dyspozycji. Czasem wystarczy jedna rodzina odwiedzona w rejonie, jedna historia, obok nie przejdziemy obojętnie.
– Co dzieje się podczas finału Szlachetnej Paczki?
– To jest właśnie ten wyjątkowy „Weekend Cudów”. Przez kilka tygodni, a czasem miesięcy wolontariusze pracują, darczyńcy przygotowują paczki, a na końcu jest spotkanie się z rodzinami. I wtedy przychodzi ten moment. Najważniejszy. Najczęściej obdarowani nie mówią zbyt wiele. I my też nie mówimy. Ze wzruszenia i radości czasami po prostu brakuje słów. Pojawiają się łzy, ogromne podziękowania. Są to takie chwile, dla których naprawdę wszystko warto. Najpierw łzy na pierwszym spotkaniu, później łzy na drugim, a na końcu – łzy szczęścia. To cudowne uczucie, cudowna zapłata za zaangażowanie, za ogrom pracy.
– To właśnie te momenty sprawiają, że chce się Pani wracać do Szlachetnej Paczki kolejny raz?
– Szlachetna Paczka uzależnia. Ja powtarzam, że jest jak nałóg, ale taki wskazany. (śmiech) Zapraszam wszystkich odważnych do tego nałogu, jest naprawdę zdrowy.
– A jakie jest Pani największe marzenie związane ze Szlachetną Paczką?
– Żeby Szlachetna Paczka nie była potrzebna. Żeby nie było rodzin, które potrzebują takiego wsparcia. Żebyśmy mogli kiedyś powiedzieć, że dane pokazujące tysiące osób żyjących na skraju ubóstwa w naszym kraju wynoszą zero. Wtedy naprawdę moglibyśmy powiedzieć, że świat się zmienił. Dzisiaj jednak wiemy, że wśród nas są dzieci, seniorzy i całe rodziny, które znalazły się na życiowym zakręcie. Dlatego dopóki są osoby potrzebujące, dopóty potrzebni są też ludzie, którzy chcą wyciągnąć do nich rękę.
– Gdzie można dowiedzieć się więcej i zaangażować w pomoc?
– Wszystkie informacje można znaleźć na stronie www.szlachetnapaczka.pl. Po otwarciu bazy rodzin warto zajrzeć do opisów. Jestem przekonana, że wiele osób znajdzie tam historię, obok której nie będzie potrafiło przejść obojętnie. Zapraszam do pomagania – na miarę swoich możliwości. Nie chodzi o to, żeby zrobić wszystko. Chodzi o to, żeby zrobić coś. Rekrutacja wolontariuszy powoli dobiega końca, ale wciąż szukamy osób, które chciałyby dołączyć do naszej paczkowej drużyny. Każda para rąk jest na wagę złota. Potrzebujemy ludzi, którzy chcą poświęcić swój czas, energię i serce, aby dotrzeć do rodzin potrzebujących wsparcia.
– Dziękuję za rozmowę. A najlepszą puentą niech będzie zachęta do pomagania. Szlachetna Paczka pokazuje, że każdy z nas może zrobić coś dla drugiego człowieka i czasem naprawdę niewiele potrzeba, by czyjś świat stał się choć trochę lepszy.












