Program naprawczy budzi niepokój
Władze powiatu zorganizowały konferencję prasową w związku z niepokojem mieszkańców związanym z zapisami, które pojawiły się w programie naprawczym Zespołu Opieki Zdrowotnej w Oleśnie. Jak zaznacza starosta oleska Bożena Konarska-Markiewicz, taki dokument musiał zostać opracowany.
– Szpital odnotował stratę, a obowiązek przygotowania programu wynika z ustawy o działalności leczniczej – mówiła starosta, która zaznaczyła przy tym, że po zmianach przepisów wprowadzonych w ubiegłym roku zasady funkcjonowania programów naprawczych są nieco inne niż wcześniej.
– Program miał pokazać, że w ciągu trzech lat strata zostanie zminimalizowana – kontynuowała Bożena Konarska-Markiewicz.
Największe straty dla szpitala generują: oddział ginekologiczno-położniczy i noworodkowy oraz rehabilitacja w Praszce. I właśnie dlatego w programie przygotowanym przez dyrektora szpitala pojawiły się propozycje szybkiego ograniczenia strat, w tym zapis dotyczący likwidacji wspomnianych oddziałów i rehabilitacji.
Stanowisko Zarządu Rady Powiatu i wszystkich radnych Rady Powiatu jest jednak jednoznaczne.
– Chcę to podkreślić z całą mocą: Rada Powiatu bezwzględnie nie zgadza się na likwidację oddziałów zapisaną w programie naprawczym – podkreśliła starosta.
Radni chcą szukać innych rozwiązań
Radny Paweł Polak, który jest w Zarządzie Powiatu, poinformował, że złożony został wniosek do ZOZ-u, by program naprawczy został zaktualizowany.
– Chcemy, by szpital poszukał rozwiązań, które będą utrzymywały pracę oddziałów, a nie ich likwidację – mówił radny. – Oczywiście, jesteśmy uzależnieni od sytuacji ogólnopolskiej i na wszystko nie mamy wpływu. Chcemy jednak, na ile to możliwe, znaleźć takie rozwiązania, które pozwolą utrzymać pracę tych oddziałów.
Władze powiatu podkreślają, że zależy im na zachowaniu szpitala w obecnej strukturze, choć nie wykluczają zmian organizacyjnych. Niektóre działania restrukturyzacyjne są konieczne, ale – jak deklarują – nie powinny oznaczać likwidacji oddziałów ginekologiczno-położniczego i noworodkowego.
450 porodów rocznie to za mało
Jednym z największych problemów oddziału ginekologiczno-położniczego jest niewystarczająca liczba porodów. Według przedstawionych szacunków rocznie ma ich być około 450. Tymczasem, aby oddział mógł osiągnąć dodatni wynik finansowy, potrzebowałby około 700 porodów.
Strata oddziału ginekologiczno-położniczego wynosi około 4,5 mln zł, neonatologii – kolejny milion złotych.
Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że mniej więcej połowę rodzących stanowią mieszkanki powiatu oleskiego. Pozostałe pacjentki przyjeżdżają spoza Oleskiego.
– Zachęcamy wszystkie przyszłe mamy, aby korzystały z usług naszego szpitala – mówiła przewodnicząca Rady Powiatu Sylwia Kus. – Wszystkim nam, mieszkańcom powiatu oleskiego, zależy na tym, aby szpital działał w takiej, a nie okrojonej strukturze.
Władze przekonują, że placówka oferuje dobre warunki do porodu i odpowiednią opiekę. Zwracają jednocześnie uwagę na koszty utrzymywania gotowości personelu. Zdarzały się dni, w których rodziło się tylko jedno dziecko, a szpital i tak musiał zapewnić pełną gotowość lekarzy oraz pozostałego personelu.
– Mieliśmy też takie sytuacje w czasie wakacji, kiedy rodziło się nawet dwanaście dzieci dziennie i bite biły rekordy – mówiła starosta.
Nadzieją zmiana wyceny porodów
Poprawę sytuacji finansowej oddziału mogłaby przynieść zmiana zasad wyceny procedur związanych z porodami. Obecny system finansowania nie pokrywa w wystarczającym stopniu kosztów udzielanych świadczeń.
– Czynnikiem, który będzie powodował, że ten oddział będzie się lepiej bilansował, jest zmiana procedur wyceny porodów, która ma ulec zmianie – tłumaczył wicestarosta Roland Fabianek. – To poprawiłoby znacznie wynik finansowy. Problem pogłębiają również ustawowe podwyżki wynagrodzeń, które obejmują cały system ochrony zdrowia.
Restrukturyzacja zamiast likwidacji
W programie naprawczym znalazły się również propozycje zmian dotyczących zatrudnienia i organizacji pracy. Jedną z nich było zwolnienie dziesięciu opiekunek medycznych. Jak wynika z przedstawionych informacji, dyrekcja szpitala podjęła już działania alternatywne.
– Już poczynione zostały kroki zamienne i wszystkim opiekunkom medycznym zostały zmniejszone etaty do trzech czwartych w zamian za proponowane wcześniej zwolnienia – tłumaczyła Sylwia Kus.
W programie naprawczym pojawiła się też kwestia outsourcingu usług sprzątania, obejmująca 57 salowych. W tym modelu pracownicy mieliby zostać przejęci przez zewnętrzną firmę świadczącą usługi na rzecz szpitala.
– Czyli zamiana osób sprzątających na firmę sprzątającą, biorąc pod uwagę to, że te osoby, które sprzątają, mają zostać przejęte przez firmę sprzątającą– tłumaczyła Bożena Konarska-Markiewicz. Jedną z korzyści jest kwestia zamówień publicznych. Firmy prywatne zupełnie inaczej radzą sobie, jeżeli chodzi o kwestie zamówień publicznych, niż podmiot publiczny
– Zostawiamy tę kwestię dyrekcji szpitala, która ma przygotować alternatywne działania – mówił Roland Fabianek.
Nefrologia bez strat
Jeden ze zrealizowanych planów restrukturyzacyjnych to „wyjęcie” ze struktur szpitala oddziału nefrologii i poradni.
– Bez uszczerbku dla pacjentów oddział i poradnia zostały wyłączone ze struktury szpitala, de facto zlikwidowane i przekazane podmiotowi zewnętrznemu, który nadal je realizuje – mówił Roland Fabianek. – To rozwiązanie pozwoliło ograniczyć straty, a pacjenci nadal mogą korzystać z tych samych świadczeń.
Głównym założeniem ma być więc restrukturyzacja i szukanie rozwiązań alternatywnych, a nie likwidowanie kolejnych oddziałów.
Program wróci pod obrady
Zaktualizowana propozycja programu naprawczego ma trafić pod obrady Zarządu Powiatu przed kolejną sesją. Dokument zostanie też przekazany odpowiednim instytucjom, w tym wojewodzie i Narodowemu Funduszowi Zdrowia.
Przygotowanie programu naprawczego jest istotne nie tylko ze względu na obowiązek ustawowy.
– Jego brak ogranicza szpitalowi możliwość korzystania z kredytów i pozyskiwania zewnętrznych środków na realizację programów – zaznaczała starosta Bożena Konarska-Markiewicz.
Zadłużenie sięga ponad 20 mln zł
Sytuacja finansowa oleskiego szpitala pozostaje trudna. Według przedstawionych danych zadłużenie wraz z obciążeniami związanymi z pożyczkami i kredytami sięga ponad 20 mln zł.
Władze powiatu podkreślają, że problemy placówki są związane z sytuacją całego systemu ochrony zdrowia. Dodają też, że jeśli zasady finansowania świadczeń się nie zmienią, sytuacja szpitala może nie poprawić się w perspektywie najbliższych kilku lat.
Jednym z rozważanych kierunków jest współpraca z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Opolu.
– Podpisaliśmy dokumenty dotyczące możliwości konsolidacji – mówi starosta.
Rozważany model miałby uwzględniać potrzeby przestrzenne USK, jednak dalsze decyzje w tej sprawie pozostają otwarte.
Powiat jako organ prowadzący szpital stoi dziś przed trudnym zadaniem.
– Możemy głośno powiedzieć o tym, że zrobimy wszystko, jeśli będzie trzeba, będziemy wspierać finansowo, aby utrzymać obecne oddziały – mówi starosta oleski. – Restrukturyzacja jest jednak potrzebna. Prosimy więc szpital, aby wskazał takie rozwiązania.
MK












